.

Wysokobiałkowy i źródło białka: jakie są progi i jak producenci znakują produkty?

Udostępnij:
CZAS CZYTANIA: 13 minuty

Artykuł zaktualizowany 02/02/2026

Wysokobiałkowy i źródło białka: jakie są progi i jak producenci znakują produkty?

Gdy sięgasz po jogurt z napisem „high protein” albo baton „białkowy”, wiesz dokładnie, ile białka dostajesz? Europejskie prawo żywnościowe określa precyzyjne progi, które produkt musi spełnić, by móc nosić takie oznaczenia. Produkt „wysokobiałkowy” to nie to samo co „źródło białka”, a różnica tkwi w konkretnych liczbach: 20% versus 12% energii z białka. W tym artykule dowiesz się, jak sprawdzić czy produkt naprawdę spełnia wymogi, jak producenci obliczają te wartości i na co zwrócić uwagę podczas zakupów.

Dlaczego producenci tak chętnie używają oznaczeń białkowych?

W ostatnich latach obserwujemy prawdziwy boom na produkty wysokobiałkowe. Jogurty, batony, musli, a nawet kawa z dodatkiem protein pojawiają się na sklepowych półkach w zawrotnym tempie. To nie przypadek. Współczesny konsument coraz częściej poszukuje żywności bogatej w białko, niezależnie od tego czy regularnie trenuje, odchudza się, czy po prostu chce zadbać o zbilansowaną dietę.

Producenci doskonale to rozumieją. Hasło „wysoka zawartość białka” działa jak magnes na etykiecie, sygnalizując wartość odżywczą i zdrowotne korzyści. Jednak użycie takich określeń nie jest dowolne. Reguluje je europejskie prawo, które stawia jasne wymagania dotyczące tego, kiedy produkt może być nazwany wysokobiałkowym, a kiedy tylko źródłem białka.

Prawne podstawy znakowania: Rozporządzenie 1924/2006

Wszystkie zasady dotyczące oznaczeń żywieniowych na produktach spożywczych w Unii Europejskiej określa Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1924/2006 z dnia 20 grudnia 2006 roku w sprawie oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych dotyczących żywności. To podstawowy akt prawny, który precyzyjnie definiuje, kiedy i jak producenci mogą posługiwać się określeniami typu „źródło białka” czy „wysoka zawartość białka”.

Rozporządzenie wprowadza pojęcie oświadczenia żywieniowego, rozumianego jako każdy komunikat, który stwierdza, sugeruje lub daje do zrozumienia, że dana żywność ma szczególne właściwości odżywcze. Co ważne, dotyczy to nie tylko słów, ale także grafik, symboli czy zdjęć na opakowaniu. Nawet przekreślony obrazek cukru może być traktowany jako oświadczenie żywieniowe i podlegać tym samym rygorystycznym zasadom.

Przepisy te obowiązują we wszystkich krajach członkowskich UE jednolicie, co oznacza, że jogurt wysokobiałkowy kupiony w Polsce musi spełniać te same normy co podobny produkt w Hiszpanii czy Szwecji. To daje konsumentom pewność, że oznaczenia nie są przypadkowe ani mylące.

Dwa progi, dwie kategorie: 12% i 20%

Rozporządzenie ustala dwa kluczowe progi dla produktów zawierających białko. Wyobraź sobie je jako dwa stopnie na drabinie. Pierwszy stopień, niższy, to kategoria „źródło białka”. Drugi, wyższy, to „wysoka zawartość białka” lub inaczej „produkt wysokobiałkowy”.

Źródło białka to oznaczenie, którego można używać, gdy przynajmniej 12% wartości energetycznej produktu pochodzi z białka. Innymi słowy, jeśli produkt dostarcza 100 kcal, to minimum 12 z nich musi pochodzić właśnie z protein. To pierwsza kategoria, która sygnalizuje, że produkt zawiera znaczącą ilość tego składnika.

Wysoka zawartość białka (wysokobiałkowy, wysokoproteinowy, high protein) to kategoria wyższa, wymagająca minimum 20% energii z białka. Oznacza to, że z każdych 100 kcal, jakie dostarcza produkt, co najmniej 20 musi pochodzić z białka. To wyraźnie wyższy standard, który rzeczywiście wskazuje na produkt szczególnie bogaty w proteiny.

Różnica między 12% a 20% może wydawać się niewielka, ale w praktyce jest znacząca. Produkt wysokobiałkowy zawiera prawie dwukrotnie więcej białka w przeliczeniu na kalorię niż zwykłe źródło białka. To istotne zwłaszcza dla osób, które świadomie zwiększają spożycie protein, nie chcąc jednocześnie dostarczać organizmowi nadmiaru kalorii.

Infografika pokazująca różnicę między źródłem białka (12%) a produktem wysokobiałkowym (20%)

Jak to policzyć? Praktyczny przewodnik po obliczeniach

Żeby zrozumieć, czy produkt naprawdę spełnia wymogi, warto wiedzieć, jak przeprowadzić proste obliczenia. Nie musisz być matematykiem. Wystarczy znajomość jednej podstawowej zasady: 1 gram białka dostarcza 4 kcal (czyli 17 kilodżuli).

Załóżmy, że trzymasz w ręku jogurt, który na etykiecie podaje takie wartości w 100 gramach: wartość energetyczna 80 kcal, białko 10 g. Czy ten jogurt może być nazwany wysokobiałkowym?

Krok po kroku obliczenie wygląda tak:

  • Najpierw ustalamy, ile energii pochodzi z białka. Mnożymy ilość białka przez 4 kcal. W naszym przykładzie: 10 g x 4 kcal = 40 kcal z białka.
  • Następnie obliczamy, jaki procent całkowitej wartości energetycznej stanowi energia z białka. Dzielimy energię z białka przez całkowitą wartość energetyczną i mnożymy przez 100%. W naszym przypadku: (40 kcal / 80 kcal) x 100% = 50%.
  • Wynik 50% oznacza, że aż połowa energii w tym jogurcie pochodzi z białka. To znacznie więcej niż wymagane 20%, więc produkt bez wątpienia może być oznaczony jako wysokobiałkowy.

Inny przykład: baton o wartości energetycznej 200 kcal i zawartości białka 6 g. Energia z białka to 6 g x 4 kcal = 24 kcal. Procent energii z białka: (24 kcal / 200 kcal) x 100% = 12%. Ten baton znajduje się dokładnie na granicy kategorii „źródło białka”, ale nie może być nazywany wysokobiałkowym, bo nie osiąga progu 20%.

Przewodnik krok po kroku jak obliczyć czy produkt jest wysokobiałkowy na podstawie etykiety

Skąd producenci wiedzą, ile białka jest w produkcie?

Mogłoby się wydawać, że ustalenie zawartości białka w produkcie to prosta sprawa. W rzeczywistości wymaga to precyzyjnych analiz laboratoryjnych. Producenci nie mogą opierać się na przybliżonych szacunkach czy teoretycznych wartościach ze składu surowców. Muszą dysponować wiarygodnymi dowodami potwierdzającymi deklarowane wartości.

Najczęściej stosowaną metodą oznaczania białka w żywności jest metoda Kjeldahla. Nie musisz znać szczegółów chemicznych, ale warto wiedzieć, że jest to metoda referencyjna, uznawana na całym świecie. Polega ona na oznaczeniu zawartości azotu w produkcie, a następnie przeliczeniu tej wartości na białko. Azot jest bowiem charakterystycznym składnikiem protein. Przyjmuje się, że w przeciętnym białku azot stanowi około 16% masy, dlatego wynik mnoży się przez współczynnik 6,25 (co daje tzw. białko ogólne, obliczane jako N x 6,25).

Oprócz analiz własnych w laboratoriach zakładowych, producenci często korzystają z akredytowanych laboratoriów zewnętrznych. Wyniki takich badań stanowią podstawę do umieszczenia na etykiecie informacji o zawartości białka. Co więcej, organy Inspekcji Sanitarnej mogą podczas kontroli zażądać przedstawienia dokumentacji potwierdzającej zgodność deklaracji z rzeczywistością. Jeśli produkt oznaczony jako wysokobiałkowy nie spełnia wymagań, grożą sankcje.

Współczynniki przeliczeniowe do obliczania wartości energetycznej, w tym te dotyczące białka (4 kcal na gram), określa załącznik XIV do Rozporządzenia (UE) nr 1169/2011 dotyczącego znakowania żywności. To kolejny europejski akt prawny, który zapewnia jednolitość i przejrzystość informacji na etykietach w całej Unii.

Ile białka potrzebuje Twój organizm?

Zanim zagłębimy się w szczegóły znakowania produktów, warto zrozumieć, dlaczego białko w ogóle ma tak duże znaczenie i ile go faktycznie potrzebujemy. To pomoże ocenić, czy produkty wysokobiałkowe są Ci rzeczywiście potrzebne.

Białko pełni w organizmie niezliczoną ilość funkcji. Można powiedzieć, że to główny budowniczy naszego ciała. Każda komórka, każda tkanka, każdy narząd zbudowany jest z protein. Enzymy przyspieszające reakcje chemiczne? Białka. Przeciwciała broniące nas przed infekcjami? Znowu białka. Hormony regulujące procesy życiowe? W dużej mierze także białka. Nawet włosy i paznokcie to struktury białkowe.

Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) w 2012 roku opublikował stanowisko naukowe dotyczące dziennego zapotrzebowania na białko. Po przeanalizowaniu setek badań naukowych, panel ekspertów ustalił, że dla dorosłych osób Population Reference Intake (PRI), czyli zalecane spożycie dla populacji, wynosi 0,83 grama białka na kilogram masy ciała dziennie. To wartość, która powinna pokryć potrzeby niemal wszystkich zdrowych dorosłych ludzi (około 97,5% populacji).

Co to oznacza w praktyce? Jeśli ważysz 70 kilogramów, Twoje dzienne zapotrzebowanie wynosi około 58 gramów białka (70 kg x 0,83 g). Osoba o wadze 60 kg powinna spożywać około 50 gramów, a osoba o wadze 80 kg około 66 gramów.

Warto jednak pamiętać, że są sytuacje życiowe, w których zapotrzebowanie na białko rośnie. Dzieci i młodzież, które rosną, potrzebują więcej protein w przeliczeniu na kilogram masy ciała. Kobiety w ciąży i karmiące piersią także mają zwiększone potrzeby. Osoby starsze według niektórych badań mogą wymagać nieco więcej białka, by zapobiec utracie masy mięśniowej związanej z wiekiem. Sportowcy, zwłaszcza ci trenujący siłowo, również potrzebują zwiększonego spożycia protein, często w zakresie 1,2 do 2,0 grama na kilogram masy ciała.

Jeśli regularnie jesz urozmaicone posiłki zawierające mięso, ryby, nabiał, jaja, rośliny strączkowe czy produkty zbożowe, prawdopodobnie bez trudu pokrywasz swoje zapotrzebowanie na białko. Większość Polaków spożywa około 80-85 gramów białka dziennie, co zazwyczaj przekracza minimalne normy.

Kiedy produkty wysokobiałkowe mają sens?

Skoro większość z nas naturalnie spożywa wystarczającą ilość białka, po co w ogóle produkty wysokobiałkowe? Są sytuacje, w których rzeczywiście mogą być pomocne.

Pierwsza to redukcja masy ciała. Białko charakteryzuje się wysokim współczynnikiem sytości. Pomyśl o tym w ten sposób: po zjedzeniu porcji chudego mięsa czujesz się najedzony znacznie dłużej niż po zjedzeniu takiej samej liczby kalorii w postaci słodyczy. Białko wpływa na hormony regulujące głód, między innymi zmniejsza wydzielanie greliny (hormonu głodu) i zwiększa wydzielanie hormonów sytości. Badania wskazują, że osoby na diecie wysokobiałkowej łatwiej kontrolują apetyt i rzadziej sięgają po przekąski między posiłkami. Co prawda nie ma jednoznacznych dowodów, że diety wysokobiałkowe są bardziej skuteczne w odchudzaniu niż inne modele żywieniowe przy takim samym deficycie kalorycznym, ale mogą ułatwić utrzymanie diety przez dłuższy czas.

Druga sytuacja to sport i budowa masy mięśniowej. Jeśli regularnie trenujesz, zwłaszcza jeśli uprawiasz trening siłowy, Twoje mięśnie potrzebują dodatkowych aminokwasów do regeneracji i wzrostu. Sportowcy często celowo zwiększają spożycie białka do 1,6-2,0 grama na kilogram masy ciała. Wtedy produkty wysokobiałkowe mogą być wygodnym sposobem na osiągnięcie tych celów, zwłaszcza po treningu, kiedy szybkie dostarczenie protein wspiera odbudowę włókien mięśniowych.

Trzecia grupa to osoby starsze. Z wiekiem naturalnie tracimy masę mięśniową (proces zwany sarkopenią). Niektóre badania sugerują, że starsze osoby mogą potrzebować więcej białka niż podstawowe 0,83 g/kg, by utrzymać sprawność fizyczną i zapobiec osłabieniu. Rady niektórych krajów nordyckich rekomendują dla seniorów nawet 1,2 g/kg masy ciała.

Jednak produkty wysokoprzetworzone, takie jak batony czy puddingi proteinowe, nie powinny być podstawą diety. Są dodatkiem, a nie zamiennikiem naturalnych źródeł białka. Znacznie lepszym wyborem będą niskoprzetworzone produkty mleczne typu ser twarogowy, naturalne jogurty, kefir czy sery, które naturalnie zawierają dużo białka i jednocześnie dostarczają wapń, witaminy z grupy B i probiotyki.

Produkty naturalne czy wzbogacane?

Kolejna kwestia, która może Cię zainteresować, to skąd w produktach wysokobiałkowych bierze się tyle protein. Czy to naturalna zawartość, czy może producent coś dodał?

Odpowiedź brzmi: jedno i drugie. Niektóre produkty są naturalnie bogate w białko. Ser twarogowy, naturalne jogurty greckie, mięso, ryby czy jaja zawierają dużo protein bez żadnych dodatków. Takie produkty spełniają wymogi wysokobiałkowe po prostu dlatego, że taka jest ich naturalna kompozycja.

Jednak coraz więcej produktów jest wzbogacanych dodatkowymi źródłami białka. Producenci dodają koncentraty lub izolaty białek mlecznych (głównie białko serwatkowe lub kazeinę), białko sojowe, białko grochu, kolagen czy białko jaja. Dzięki temu produkty, które standardowo miałyby niewielką zawartość protein, nagle stają się wysokobiałkowe.

Przykładem mogą być jogurty pitne wzbogacone białkiem serwatkowym, puddingi proteinowe, musli z dodatkiem białka roślinnego, a nawet kawa proteinowa czy lody wysokobiałkowe. Takie produkty mogą być wygodne, ale warto zwracać uwagę na pełny skład. Czasem oprócz dodanego białka producent dodaje także sporo cukru, tłuszczu lub sztucznych dodatków, co może zmniejszać ich wartość dietetyczną.

Produkt może też nosić określenie „naturalnie wysokobiałkowy” (ang. naturally high in protein). Oznacza to, że spełnia wymagania dla oświadczenia bez potrzeby wzbogacania czy modyfikacji. Rozporządzenie 1924/2006 przewiduje taką możliwość, gdy produkt samodzielnie, dzięki swoim naturalnym właściwościom, osiąga wymagane progi.

Tabela porównawcza zawartości białka w naturalnych produktach spożywczych

Kontrola i weryfikacja: co sprawdzają inspektorzy?

Organy Inspekcji Sanitarnej w Polsce (Państwowa Inspekcja Sanitarna i Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych) regularnie kontrolują produkty dostępne na rynku pod kątem zgodności znakowania z rzeczywistym składem. Jeśli produkt deklaruje się jako wysokobiałkowy, inspektorzy mogą pobrać próbki i zlecić analizy laboratoryjne.

W przypadku stwierdzenia niezgodności, czyli gdy produkt oznaczony jako wysoka zawartość białka w rzeczywistości nie spełnia progu 20% energii z protein, producent może zostać zobowiązany do wycofania produktu z rynku, zmiany etykiety oraz może mu grozić kara finansowa. To pokazuje, jak poważnie traktowane są przepisy dotyczące oświadczeń żywieniowych.

Producent, aby uniknąć problemów, powinien dysponować dokumentacją techniczną zawierającą wyniki badań laboratoryjnych potwierdzających deklarowane wartości. To mogą być analizy własne, jeśli firma ma odpowiednio wyposażone laboratorium, lub zlecone akredytowanym laboratoriom zewnętrznym.

Warto także wiedzieć, że tolerancje w znakowania żywności są bardzo niewielkie. Rozporządzenie 1169/2011 określa, że deklarowana wartość powinna odzwierciedlać rzeczywisty skład produktu z uwzględnieniem naturalnych wahań. Jeśli producent podaje na etykiecie 15 g białka w 100 g produktu, faktyczna zawartość powinna być bliska tej wartości, z ewentualnym marginesem wynikającym z naturalnej zmienności surowców i procesu produkcji.

Białko a inne makroskładniki: co jeszcze warto wiedzieć?

Przy wyborze produktów wysokobiałkowych nie patrz tylko na zawartość protein. Kluczowa jest całościowa wartość odżywcza. Produkt może być bogaty w białko, ale jednocześnie zawierać dużo tłuszczu, cukru czy soli, co może obniżać jego wartość dietetyczną.

Weźmy przykład: niektóre batony proteinowe zawierają 20 g białka w 60-gramowym batonie. Z pozoru imponująco. Ale gdy sprawdzisz dalej, okazuje się, że ten sam baton dostarcza 300 kilokalorii, 15 g tłuszczu (w tym 7 g tłuszczów nasyconych) i 25 g cukrów. W takiej sytuacji pytanie brzmi: czy ten baton to zdrowa przekąska, czy raczej słodycz z dodatkiem białka?

Dlatego zawsze czytaj pełną tabelę wartości odżywczych. Zwracaj uwagę na:

  • Zawartość tłuszczu, zwłaszcza nasyconych kwasów tłuszczowych. Wysokie spożycie tłuszczów nasyconych może zwiększać ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Optymalne produkty wysokobiałkowe powinny mieć niską zawartość tłuszczu.
  • Zawartość cukrów. Wiele produktów proteinowych, zwłaszcza jogurtów i batonów, może zawierać sporo dodanych cukrów dla poprawy smaku. Produkty z niskim dodatkiem cukru lub bez niego są lepszym wyborem.
  • Zawartość soli. Niektóre produkty wysokobiałkowe, takie jak wędliny czy sery, mogą być bogate w sól. Nadmierne spożycie sodu zwiększa ryzyko nadciśnienia tętniczego.
  • Długość listy składników. Im krótsza i bardziej zrozumiała lista, tym lepiej. Produkty niskoprzetworzone z naturalnym składem są zdrowsze niż te pełne emulgatorów, zagęstników, barwników i sztucznych aromatów.

Białko roślinne a zwierzęce: czy progi są takie same?

Rozporządzenie 1924/2006 nie rozróżnia źródła białka. Czy pochodzi ono z mięsa, mleka, jaj, czy też z roślin strączkowych czy soi, wymogi pozostają takie same: 12% energii z białka dla źródła białka i 20% dla wysokiej zawartości.

Warto jednak wiedzieć, że białka roślinne i zwierzęce różnią się jakością. Jakość białka ocenia się na podstawie składu aminokwasowego i strawności. Białka zwierzęce (mięso, ryby, jaja, nabiał) są tzw. białkami pełnowartościowymi, zawierającymi wszystkie niezbędne aminokwasy w odpowiednich proporcjach. Organizm ludzki nie potrafi samodzielnie wytworzyć dziewięciu aminokwasów (nazywanych egzogennymi), dlatego muszą być dostarczane z pożywieniem.

Białka roślinne (z wyjątkiem soi i quinoa) zazwyczaj mają niedobór jednego lub więcej aminokwasów egzogennych. Na przykład zbożom często brakuje lizyny, a roślinom strączkowym metioniny. Dlatego osoby na diecie wegetariańskiej czy wegańskiej powinny łączyć różne źródła białka roślinnego, by uzupełnić braki aminokwasowe. Połączenie na przykład ryżu (zboże) z fasolą (roślina strączkowa) daje pełnowartościowy profil aminokwasowy.

Jeśli więc kupujesz produkt wysokobiałkowy na bazie białek roślinnych, sprawdź, jakie źródła białka zostały użyte. Produkty z mieszanką białek roślinnych (np. groch + ryż) mogą mieć lepszy profil aminokwasowy niż te oparte na jednym źródle.

Uwaga na marketing: jak nie dać się zwieść?

Marketing żywnościowy potrafi być bardzo przekonujący. Producenci chętnie umieszczają na frontach opakowań hasła typu „power protein”, „protein boost”, „z dodatkiem białka” czy po prostu „proteinowy”. Jednak nie każde takie hasło oznacza, że produkt spełnia wymogi oświadczeń żywieniowych.

Określenia „z dodatkiem białka” czy „zawiera białko” nie są tożsame z „źródłem białka” czy „wysoką zawartością białka”. Produkt może zawierać białko, ale w ilości niewystarczającej, by spełnić progi 12% lub 20%. Dlatego nie warto polegać wyłącznie na hasłach reklamowych.

Rozporządzenie 1924/2006 jasno określa, że oświadczenia żywieniowe nie mogą wprowadzać w błąd, nie mogą być niejednoznaczne ani nieprawdziwe. Nie mogą też budzić wątpliwości co do bezpieczeństwa innych produktów ani zachęcać do nadmiernego spożycia. Mimo to producenci potrafią balansować na granicy dozwolonego, używając określeń, które brzmią imponująco, ale nie zawsze są równoznaczne z faktycznie wysoką zawartością białka.

Dlatego zawsze sprawdzaj tabelę wartości odżywczych i sam policz, czy produkt naprawdę spełnia normy. To najlepszy sposób, by nie dać się zwieść marketingowi.

Mity i fakty o produktach wysokobiałkowych

Mity

  • Im więcej białka, tym lepiej. To nieprawda. Nadmierne spożycie białka nie przynosi dodatkowych korzyści zdrowotnych i może nawet obciążać nerki oraz wątrobę. Organizm wykorzystuje tyle białka, ile potrzebuje, a nadmiar jest po prostu wydalany. Niektóre badania wskazują, że bardzo wysokie spożycie protein może zwiększać obciążenie nerek, zwłaszcza u osób z istniejącymi problemami z tym narządem. Dla zdrowego człowieka normy EFSA (0,83 g/kg) są wystarczające, a osoby aktywne fizycznie nie powinny przekraczać 2,0 g/kg bez konsultacji ze specjalistą.
  • Białko roślinne jest gorsze od zwierzęcego. To uproszczenie. Białko roślinne może być równie wartościowe, jeśli łączy się różne źródła, które uzupełniają się aminokwasami. Rośliny strączkowe w połączeniu ze zbożami dają pełnowartościowe białko. Dodatkowo białko roślinne zazwyczaj zawiera mniej tłuszczów nasyconych i dostarczają błonnika pokarmowego, co jest korzystne dla zdrowia serca i przewodu pokarmowego.
  • Produkty wysokobiałkowe są tylko dla sportowców. To także nieprawda. Choć sportowcy często sięgają po takie produkty, mogą być one pomocne także dla osób odchudzających się, starszych dorosłych czy po prostu tych, którzy chcą dbać o odpowiednią podaż białka w diecie.

Fakty

  • Białko zwiększa sytość. To naukowo potwierdzone. Posiłki bogate w białko zmniejszają poziom hormonu głodu (greliny) i zwiększają wydzielanie hormonów sytości. Dlatego produkty wysokobiałkowe mogą rzeczywiście pomagać w kontroli apetytu.
  • Białko wspiera regenerację mięśni. Po treningu siłowym organizm potrzebuje aminokwasów do odbudowy włókien mięśniowych. Dostarczenie białka w ciągu kilku godzin po wysiłku wspiera ten proces, co może przyspieszać adaptację treningową i wzrost masy mięśniowej.
  • Nie każdy produkt z napisem „protein” jest wysokobiałkowy. Marketing potrafi być mylący, dlatego zawsze weryfikuj tabelę wartości odżywczych i oblicz faktyczny procent energii z białka.

FAQ (Najczęściej zadawane pytania)

Czy mogę samodzielnie sprawdzić, czy produkt jest wysokobiałkowy?

Tak, wystarczy znać dwie wartości z etykiety: wartość energetyczną w kilokaloriach i zawartość białka w gramach. Pomnóż gramaturę białka przez 4, by uzyskać kalorie z białka. Jeśli stanowią one co najmniej 20% całkowitej wartości energetycznej, produkt jest wysokobiałkowy. Jeśli między 12% a 20%, to źródło białka.

Czy produkty wysokobiałkowe są bezpieczne dla zdrowia?

Dla zdrowych osób produkty wysokobiałkowe są bezpieczne, pod warunkiem że spożywa się je w rozsądnych ilościach i nie przekracza ogólnego zalecanego spożycia białka. Osoby z problemami nerek, wątroby lub fenyloketonurią powinny unikać nadmiernego spożycia białka i skonsultować dietę z lekarzem.

Czy dzieci mogą jeść produkty wysokobiałkowe?

Tak, ale nie jest to konieczne. Dzieci potrzebują proporcjonalnie więcej białka niż dorośli (ze względu na wzrost), ale zazwyczaj pokrywają te potrzeby z normalnej, zróżnicowanej diety. Nie ma potrzeby specjalnie wzbogacać ich diety w produkty wysokobiałkowe, chyba że zaleci to lekarz lub dietetyk.

Czy produkt może być jednocześnie wysokobiałkowy i niskotłuszczowy?

Oczywiście. Wiele produktów spełnia jednocześnie kilka oświadczeń żywieniowych. Na przykład chudy ser twarogowy jest zarówno wysokobiałkowy (ponad 20% energii z białka), jak i niskotłuszczowy (mniej niż 3 g tłuszczu na 100 g). Rozporządzenie 1924/2006 pozwala na umieszczanie wielu oświadczeń, o ile produkt spełnia wymogi dla każdego z nich.

Czy produkty wegańskie mogą być wysokobiałkowe?

Tak. Produkty oparte na białku roślinnym, takie jak tempeh, tofu, rośliny strączkowe czy produkty wzbogacone izolatem białka grochu czy soi, mogą zawierać wystarczająco dużo protein, by spełnić próg 20%. Producenci często wzbogacają produkty wegańskie dodatkowymi źródłami białka roślinnego, by stworzyć alternatywę dla produktów zwierzęcych.

Czy produkty z napisem „high protein” zawsze są lepsze od zwykłych?

Nie zawsze. Wszystko zależy od kontekstu. Jeśli spożywasz wystarczającą ilość białka z innych źródeł, produkt wysokobiałkowy nie wniesie dodatkowej wartości, a może być droższy. Dodatkowo niektóre produkty wysokobiałkowe mogą zawierać więcej cukru, tłuszczu czy sztucznych dodatków niż ich zwykłe odpowiedniki. Zawsze czytaj pełną etykietę.

Podsumowanie

Znakowanie produktów jako wysokobiałkowych czy będących źródłem białka nie jest dowolne. Reguluje je europejskie prawo, które jasno określa progi: 12% energii z białka dla źródła białka i 20% dla produktów wysokobiałkowych. Te wymogi zapewniają, że konsument otrzymuje rzetelną informację i może świadomie wybierać produkty odpowiadające jego potrzebom żywieniowym.

Produkty wysokobiałkowe mogą być pomocne w określonych sytuacjach, takich jak redukcja masy ciała, intensywny trening czy zwiększone zapotrzebowanie w starszym wieku. Jednak nie są one niezbędne dla większości ludzi prowadzących zrównoważoną, urozmaiconą dietę. Kluczowe jest świadome czytanie etykiet, sprawdzanie rzeczywistej zawartości białka i ocena całościowej wartości odżywczej produktu, a nie tylko poleganie na hasłach marketingowych.

Pamiętaj, że najlepszym źródłem białka są naturalne, niskoprzetworzone produkty: chude mięso, ryby, jaja, nabiał, rośliny strączkowe. One nie tylko dostarczają proteiny, ale także witaminy, minerały i inne składniki odżywcze niezbędne dla zdrowia. Produkty wzbogacane mogą być wygodnym uzupełnieniem, ale nie powinny zastępować pełnowartościowych posiłków.

Znając zasady i potrafiąc samodzielnie ocenić produkty, zyskujesz pełną kontrolę nad swoimi wyborami żywieniowymi. I to jest najważniejsze.

Bibliografia i źródła

  1. Rozporządzenie (WE) nr 1924/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 20 grudnia 2006 r. w sprawie oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych dotyczących żywności. Dostępne online: https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/PDF/?uri=CELEX:32006R1924&from=MT
  2. EFSA Panel on Dietetic Products, Nutrition and Allergies (NDA). (2012). Scientific Opinion on Dietary Reference Values for protein. EFSA Journal 2012; 10(2):2557. DOI: 10.2903/j.efsa.2012.2557. Dostępne online: https://efsa.onlinelibrary.wiley.com/doi/10.2903/j.efsa.2012.2557
  3. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1169/2011 z dnia 25 października 2011 r. w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności. Załącznik XIV: Współczynniki przeliczeniowe do obliczania wartości energetycznej.
  4. Główny Inspektorat Sanitarny. Oświadczenia żywieniowe i zdrowotne – informacje ogólne. Dostępne online: https://www.gov.pl/web/gis/oswiadczenia-zywieniowe-i-zdrowotne–informacje-ogolne
  5. Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej. (2025). Produkty proteinowe – czy warto wybierać zamienniki ze zwiększoną ilością białka. Dostępne online: https://ncez.pzh.gov.pl/abc-zywienia/dietetyka-sportowa/produkty-proteinowe-czy-warto-wybierac-zamienniki-ze-zwiekszona-iloscia-bialka/
  6. Health Council of the Netherlands. (2021). Dietary reference values for proteins. Report No. 2021/10e. The Hague, 2 March 2021. Dostępne online: https://www.healthcouncil.nl/documents/advisory-reports/2021/03/02/dietary-reference-values-for-proteins
  7. Phillips, S. M., & Van Loon, L. J. (2011). Dietary protein for athletes: from requirements to optimum adaptation. Journal of Sports Sciences, 29(sup1), S29-S38.
  8. Westerterp-Plantenga, M. S., Lemmens, S. G., & Westerterp, K. R. (2012). Dietary protein – its role in satiety, energetics, weight loss and health. British Journal of Nutrition, 108(S2), S105-S112.
Udostępnij: